Bardzo możliwe, że wkrótce niektórzy pracownicy będą musieli pracować dłużej niż przewidują przepisy, ale nie dostaną za to dodatkowego wynagrodzenia. Właściciele firm będą też mogli zlecić pracę w niedziele. Taką dolę szykują pracownikom autorzy nowego Kodeksu pracy.

Działająca od 2016 r Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy chce, żeby w znowelizowanym Kodeksie pracy pojawił się m.in. zapis o ponadwymiarowym czasie pracy. Byłoby to dopuszczalne wtedy, gdy firma odczuwa zwiększone zapotrzebowanie na swoje produkty czy usługi. Wtedy pracownicy mogliby pracować dłużej, niż przewiduje norma.

Jednak pieniędzy za nadgodziny nie dostaną od razu, gdyż zostaną one przelane na konto powiernicze prowadzone przez pracodawcę. Ten wypłaci je pracownikom wtedy, gdy firma odczuje spadek popytu na swoje produkty i dlatego obniży zatrudnionym wymiar czasu pracy lub w ogóle zwolni ich z obowiązku jej świadczenia.

Zmieni się również sytuacja twórców, pracowników mobilnych i objętych zadaniowym czasem pracy. Zamiast 40 godzin tygodniowo, będą musieli pracować 48.

Ci, którzy wykonują już teraz pracę twórczą lub badawczą na podstawie umów o pracę, mogą na tych zmianach stracić. Podobnie jak menedżerowie - przyznała prof. Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca komisji, ekspert Pracodawców RP. Dodała ona, że trzeba się zastanowić, czy obecnie obowiązujący system, dopuszczający dłuższą pracę, np. na zleceniu, nie jest jednak bardziej korzystny od przewidzianego w projekcie nowego Kodeksu pracy, który zakłada zastąpienie umów cywilnoprawnych nowymi rodzajami umów o pracę.
Proponowane zmiany dotyczą też pracy w niedziele. Gdy nowe przepisy wejdą w życie, każda firma będzie mogła zlecić pracę w przez sześć niedziel w ciągu roku, pod warunkiem, że pracownik się na to zgodzi. W przypadku firm, które zatrudniają do 50 pracowników zgoda na pracę przez trzy niedziele w ciągu roku w ogóle nie będzie wymagana.

Propozycje komisji zasmucą również palaczy. Pracodawca, jeśli w ogóle zezwala pracownikom na robienie przerw „na dymka” będzie mógł żądać ich odpracowania. Oczywiście, po godzinach pracy i bez dodatkowego wynagrodzenia.