Dziś, gdy telefon stał się nieodłącznym elementem naszej codzienności trudno wyobrazić sobie życie bez niego. Służy jako narzędzie do komunikacji, narzędzie służbowe, to nasze przysłowiowe okno na świat dzięki połączeniu z internetem. Zawsze mamy go przy sobie i nie wyobrażamy sobie bez niego wyjścia choćby i do sklepu.

Jednak jak to często bywa są takie miejsca jak szkoły, gdzie nie zawsze telefon jest mile widziany, a szczególnie w trakcie lekcji. Przyzwyczajenie do używania telefonu jest tak duże, że ciężko powstrzymać się przed tym nawet podczas lekcji. Nauczyciele przyznają, że korzystanie z telefonów i tabletów na przerwach, a nawet podczas lekcji to już plaga. 

Jak informuje MEN, obecnie nie ma przepisów, które regulowałyby używanie telefonów w szkołach. Kwestie te regulują indywidualnie szkoły w swoich statutach. Najczęściej jest to zapis, który zakłada, że korzystanie z telefonów w szkole jest możliwe, jednak tylko w czasie przerw. W praktyce wygląda to już różnie, uczniowie często sprytnie obchodzą szkolny system i korzystają z telefonów podczas lekcji. Na początku marca Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak umieścił na swojej stronie na Facebooku zdjęcie skrzynki z telefonami uczniów przebywającymi na lekcji, aby pokazać sposób rozwiązania problemu używania tych urządzeń. 



Młodzi ludzie do 20. roku życia, to osoby, które dorastały w świecie cyfrowym. Dla nich korzystanie z internetu jest oczywiste. To pokolenie, które cały czas jest on-line: z jednej strony jest w stałym kontakcie ze swoją siecią społeczną, z drugiej: posiada ciągły dostęp do wiadomości i treści. Telefon komórkowy to dla nich podstawowe, najważniejsze, wręcz intymne urządzenie komunikacyjne, wykorzystywane do wielu celów.