Zagłębmy się w Zagłębiu. Za oknem już zdążył poprószyć śnieg, ale ja jeszcze zaproponuję spacer. Dzisiaj zapraszam do sosnowieckiego parku „Leśna” lub parku „jordanowskiego” lub „Parku im. Jacka Kuronia”. W każdym razie, do miejsca godnego uwagi.

O historii słów naście. Park w Kazimierzu Górniczym powstał dla pracowników tamtejszej kopalni jeszcze w latach 60. Był jednocześnie miejscem służącym odpoczynkowi, jak i aktywizacji mieszkańców, gdyż pierwsze prace remontowo-ogrodnicze były wykonane ich rękoma. Praca od ludu dla ludu!

W parku można się natknąć na kilka chyba tradycyjnych elementów parkowych zabudowań. Wśród nich: liczne ścieżki (tak, ścieżki są bardzo przydatne!), kilka wodnych oczek (mniejszych i większych), amfiteatr z muszlą koncertową (z akustyką jak w NOSPRze) i mini zoo. A w nim: kozy, sarny, osły, lamy, emu, szop pracz, kury, koguty i inne ptactwo. Zapewne czegoś nie wymieniłem. Wiewiórki! Tak, wiewiórki. Po drzewach hasają urocze baśki ;)

Park Jordanowski jest na pewno zacnym miejscem dla miłośników spacerów czy jazdy na rowerze. Wspomnianych przeze mnie ścieżek jest tam ponad 2 km, czyli jest gdzie dreptać. Poza tym znajduje się tam coś i dla małych – kolorowe, chociaż już trochę podniszczone, ale mimo wszystko dalej urocze, mini place zabaw; i troszeczkę większych – skatepark; no i tych największych – „kawiarnie”.

Moim ulubionym miejscem w tym parku jest chyba malowniczy muchomor. Nic specjalnego, ławka z zadaszeniem w formie tego grzyba. Ale urzekający, pełen wdzięku i w piersiach dech zapierający krajobraz dookoła naprawdę robi dużo. Szczególnie złotą jesienią.

Wybiegnę teraz trochę w przyszłość. Jak już wspomniałem, najstarsi sosnowiczanie pamiętają dni świetności tego parku. Dlatego też zaczęto w niego inwestować. Jedną z ważniejszych inwestycji będzie nowy plac uciech dla dzieci. Przechodząc obok placu budowy po raz pierwszy od wielu lat żałowałem, że dorosłem. Trzeba będzie skołować sobie jakieś dziecko i czym prędzej poużywać sobie zabawy. Ot, co!

Oto taka ciekawostka o zagłębiowskich perełkach. Mam nadzieję, że ktoś, może na wiosnę, skusi się przetestować z dzieciakiem nowe miejsce. Myślę, że nie pożałujecie, a popołudnie spędzicie… rozrzewniająco :D

Slaskie.