Niedziela była niezbyt ładna. Na pewno nie tak ładna, jak sobota. Jednak ci, którzy wybrali się dzisiaj do lasu, nie żałują.

Wystarczyły zaledwie dwie godziny, by wiaderko po farbie zapełniło się prawi po brzegi grzybami. Niektóre okazy – jak widać – są bardzo dorodne. I wszystkie bez robaków. Sprawdziła się stara prawda, że po deszczu grzyby rosną najlepiej.

Te „łupy” pochodzą z lasu w okolicach Kalet. Grzybobranie zostało rozpoczęte stosunkowo późno, bo około godz. 10.00. Zwykle o tej porze wszystko jest wyzbierane. Ale nie dziś, choć właśnie dziś na prawie każdym przydrożnym leśnym parkingu widać było stojące samochody. Grzybiarze mieli używanie.

Zdjęcia wykonane dzisiaj.