Aż 22 medali, w tym osiem złotych, zdobyli reprezentanci Polski w mistrzostwach świata w ju-jitsu w kolumbijskiej Bogocie.

Olbrzymi udział w tym sukcesie mieli zawodnicy Budowalnych Sosnowiec, którzy po raz kolejni okazali się podporą reprezentacji narodowej. Biało-Czerwoni po raz trzeci z rzędu zostali najlepszą drużyną globu. Najwięcej powodów do radości miała Martyna Bierońska, która indywidualnie zdobyła złoto i brąz.

Na podium stanęli także Mateusz Duran, Magdalena Giec, Marta Walotek, Rafał Riss oraz Justyna Sitko, która podobnie jak Bierońska indywidualnie wywalczyła dwa medale.

Martyna Bierońska obroniła wywalczony rok temu we Wrocławiu tytuł w fightingu, indywidualnie sięgnęła także po brąz w walce parterowej (ne-waza). Z grona zawodników Budowlanych złoto wywalczył także Mateusz Duran (94 kg) w fightingu. Srebrne krążki wywalczyli z kolei w zmaganiach indywidualnych Rafał Riss (+94 kg), Magdalena Giec (49 kg) i Marta Walotek (62 kg) w fightingu. Na drugiej pozycji uplasowała się także w wadze +70 kg Justyna Sitko (ne waza), która sięgnęła także po brąz w fightingu.

Ponadto sosnowiczanie mieli swój udział w wywalczonych przez Biało-Czerwonych srebrnych medalach w „drużynówce” tzw. mix oraz w rywalizacji zespołowej w fightingu.

Łączny dorobek biało-czerwonych to 22 medale - osiem złotych, sześć srebrnych i osiem brązowych.

Dla Martyny Bierońskiej medale wywalczone w zmaganiach indywidualnych to odpowiednio 13. i 14. medal w zawodach tej rangi. - Był mój dziesiąty start w mistrzostwach świata. Osiem razy walczyłam w finałach, a mój dorobek to trzy złote medale w fightingu i jeden w ne waza, cztery srebrne w fightingu oraz brąz w tej konkurencji i pięć brązowych w ne waza. Do tego trzy srebra i jeden brąz drużynowo - wylicza Bierońska, która przeszła już do historii polskiego ju-jitsu.- Jestem jedyną mistrzynią świata w obu konkurencjach. W ne waza zwyciężyłam w 2011 roku również w Kolumbii, w mieście Cali. Szczyt piramidy, na który się wspinamy jako sportowcy, jest wąski i bardzo śliski i każdy chce zająć to miejsce. Tym razem udało mi się odeprzeć atak przeciwniczek i po raz trzeci triumfować w MŚ. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w dojściu na szczyt. Największe słowa uznania kieruje w stronę mojego trenera klubowego, Mariana Jasińskiego, bez którego nie osiągnęłabym tych wszystkich sukcesów – dodaje nasza znakomita zawodniczka.

- Głównym celem, poza indywidualnymi sukcesami, było trzecie z rzędu zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej. To wcześniej nie udało się żadnej reprezentacji i zapewne nikt takiego osiągnięcia szybko nie powtórzy, dlatego tym bardziej cieszymy się, że nasi reprezentanci dokonali tej sztuki – nie kryje radości prezes Polskiego Związku Ju-Jitsu Tomasz Knap. – Dziękuję zawodnikom za wspaniałą postawę, oczywiście wielkie słowa uznania dla zawodników z Sosnowca, bez których takiego wyniku biało-czerwoni na pewno by nie osiągnęli – podkreśla prezes Knap.