W święta nie wolno chorować. W ambulatorium dyżurującym w Sosnowcu dantejskie sceny w Boże Narodzenie, bo lekarzy jak na lekarstwo.

Sygnał otrzymaliśmy od czytelniczki Magdaleny. Jej dziecko poczuło się źle. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia musiała skorzystać z pomocy lekarskiej. Udała się z dzieckiem do poradni mieszczącej się w Heliosie, gdyż ma ona kontrakt z NFZ na świadczenie usług ambulatoryjnych wieczorami i w święta. A tam jakiś horror.

Jeden lekarz rodzinny na dyżurze dla dorosłych i dla maluchów – opisuje pani Magda. – W przychodni kilkadziesiąt osób, w tym sporo dzieci. A czas oczekiwania na wizytę? Dwie godziny!

Sprawdziliśmy przyczyny tego stanu rzeczy. Nie było to proste. Ogólnopolska infolinia NFZ w ogóle nie działa. Chyba jakaś awaria. Z kolei bezpłatna infolinia Śląskiego NFZ działa, ale nikt nie odbiera telefonu. Więc na jedno wychodzi.

Po kilku próbach dodzwoniliśmy się na inny numer Śląskiego NFZ. I uzyskaliśmy informację, która nas zwaliła z nóg. W całej stolicy Zagłębia Dąbrowskiego w dni świąteczne dyżurować może zaledwie dwóch lekarzy (i żaden z nich nie musi być pediatrą). Kontrakty na dyżur w święta mają bowiem jedynie dwie placówki: Polmed przy ul. Modrzejowskiej 32 i Szpital Miejski przy ul. Szpitalnej 1.

Co więcej dowiedzieliśmy się w NFZ, że to i tak jest całkiem przyzwoita sytuacja, gdyż dyżurować mógłby zaledwie jeden lekarz, a kontrakt mógłby być podpisany z tylko jedną placówką. Usłyszeliśmy, że nie ma rejonizacji, więc chorzy mogą szukać pomocy u lekarzy dyżurujących w Katowicach, Dąbrowie Górniczej czy Czeladzi. Gdzie również należy spodziewać się tłumów, skoro w Katowicach np. kontrakty na opiekę medyczną w święta mają tylko 4 placówki medyczne.

Po prostu ręce opadają.